The Hurt Locker. W pułapce wojny - po prostu dobry film wojenny12-03-2010
Sukces "The Hurt Locker. W pułapce wojny" jest zrozumiały. To kino akcji bez akcji. Sensacyjny film z silnym rysem psychologicznym. Kino polityczne, które w swym wydźwięku jest w zasadzie neutralne. Pełen pakiet z pH 5,5.
|
|
Największym atutem "The Hurt Locker" jest nietypowe podejście do jakże chętnie eksplorowanego w Hollywood tematu wojny. Nie widzimy żołnierzy na froncie, hord terrorystów, świszczących nieustannie kul, lecz amerykańskich saperów z wymuszonym opanowaniem rozbrajających bomby w Iraku. Pokazanie wojny z tej właśnie strony okazało się niezwykle sprytnym zabiegiem. Nie widać tu bezpośredniej agresji Amerykanów, wręcz przeciwnie, okazuje się, że nieraz ratują oni życie cywilom (a przynajmniej się starają). Z oprawców, staja się wybawicielami.
Kathryn Bigelow wie jednak, że wybielanie armii, to stąpanie po cienkim lodzie. Nie próbuje więc zrobić ze "swoich" żołnierzy rycerzy heroicznie ocalających całe wioski i miasta. Pokazuje najemników wykonujących swą robotę, zwyczajnych facetów, ze swoimi fobiami i słabostkami. I chociaż wojna Bigelow jest inna, ma jak każda bezwzględny wpływ na jej uczestników. Stąd też nieuniknione traumy i nieodwracalne zmiany w psychice.
Film jest mocno amerykański, choć aspiruje do rangi uniwersalnego dramatu. I to z kolei jego największy minus. Wątek psychologiczny, choć poprawnie skonstruowany i czytelny w swym przesłaniu, pozostawia widza obojętnym. Nie czujemy ani gniewu, ani litości, ani dumy. Nic. Kapitalny jest natomiast sensacyjny wymiar dzieła. Sama myśl o patrzeniu na rozbrajanie bomby przyprawia o szybsze bicie serca, kiedy oglądamy to na ekranie, w bezwzględnej ciszy, napięcie chwilami jest nie do zniesienia (acz kilka artystycznych ujęć twórcy mogli sobie podarować). Jest też miejsce na klasyczną strzelankę, również przedstawioną bardzo sugestywnie, raczej z aptekarską precyzją niż typową dla współczesnego kina brutalnością. Bez zarzutów są ponadto kreacje aktorskie, zarówno pierwszo jak i drugoplanowych ról.The Hurt Locker. W pułapce wojny
Tak naprawdę "The Hurt Locker" to po prostu solidny film wojenny. Ciekawie pomyślany, przyzwoicie zrealizowany, znakomicie zagrany. Tylko tyle. Lub aż tyle.
The Hurt Locker. W pułapce wojny
reżyseria Kathryn Bigelow
scenariusz Mark Boal
zdjęcia Barry Ackroyd
muzyka Marco Beltrami
czas trwania: 131
oprac.: Joanna Moreno / megafon.pl
(Zgłoś błąd lub uwagę do artykułu)
Zastrzeżenia odpowiedzialności
Zainteresował Cię ten artykuł? Przeczytaj podobne. Kliknij i wybierz temat:
Kathryn Bigelow, Oscar, The Hurt Locker, W Pułapce wojny, kino, recenzja
Jeśli nie masz jeszcze konta zarejestruj się
Zobacz także:
„Wszystko co kocham” polskim kandydatem do Oskara
Kin mniej, widzów więcej
Jean-Claude Van Damme powtórnie podwójny
Letnie kino w wakacyjnych stolicach Polski

Najnowsze w dziale:
Wszystko co kocham - będzie Oscar?
Salt - Jolie, Olbrychski i thriller w dobrym starym stylu
Incepcja (Inception)
Zły porucznik (Bad Lieutenant: Port of Call New Orleans)

Najnowsze na forum:
*** Co mnie zdziwiło, wzrus...
Zagranica: powitanie i list...
PSZCZÓŁKI - CZYLI TE CO LUB...
Kliknijcie raz dziennie










Powiadom znajomego
Wersja do druku
Dodaj link
Kanał RSS

