Strona głównaKulturaZygmunt Miłoszewski, "Bezcenny"

Zygmunt Miłoszewski, "Bezcenny"

Tytułowy "Bezcenny" to obraz Rafaela „Portret młodzieńca”, który nam skradziono w czasie II wojny światowej i do dzisiaj nie wiadomo gdzie się znajduje.
fot. BezcennyGłównymi bohaterami powieści są cztery niebanalne osoby: dr Zofia Lorentz, 34 lata, historyk sztuki, drobna blondynka, Lisa Tolgfors – 50 lat, Szwedka, międzynarodowa złodziejka dzieł sztuki, poliglotka, pseudonim Ronja (córka rozbójnika), Karol Boznański – wysoki brunet, polski marszand, niegdyś związany z Zofią oraz Anatol Gmitruk – 40 lat, major, komandos, równie brzydki co skuteczny.

Zofia Lorentz na zebraniu organizacyjnym robi trójce wspólników wykład (przydługi niestety) na temat grabieży polskich dzieł sztuki jakich dokonywali Niemcy, w dodatku Rosjanie oraz Amerykanie sobie też nie żałowali. Do dzisiaj nie odzyskaliśmy 60 000 dzieł.

„Najgorzej było w czasie powstania [warszawskiego]. Niemcy dostali małpiego rozumu, wpadali do muzeum jak do darmowego sklepu z pamiątkami”.

Początek powieści to rok 1944 i 1946. Jednak akcja toczy się przede wszystkim wokół działań czwórki bohaterów w Polsce, USA, Szwecji i na Ukrainie.

Najbardziej brawurowa odbywa się w Stanach Zjednoczonych, gdzie mieli nadzieję na odzyskanie (choć nielegalne, do tego właśnie była potrzebna Lisa, która nie zawahała się dla dobra sprawy nawet pracować nago) Rafaela. W też było nieźle – musieli nocować w szopie przy zoo pełnym siana zużytego przez tygrysy. Paleta woni zapewne była zwalająca z nóg ale nie mieli innego wyjścia.

Autor korzysta z okazji i zapoznaje czytelnika ze swoją opinią na temat premiera, ministra kultury oraz pisma „”. Wypowiada się także na temat twórczości uznanych pisarzy. I nie są to pochlebstwa. Przypominam, że książkę wydano w 2013 roku. Nie odpuścił też marszandom i całemu rynkowi dzieł sztuki gdzie według niego królują lewe aukcje, zły gust, mody medialne i tym podobne zjawiska.

Miłoszeski opisuje nie tylko z losy polskich dzieł sztuki ale i sposoby ich chronienia przed złodziejami.

„…niektóre wiejskie chałupy są lepiej zabezpieczone niż polskie muzea” – nie brzmi to optymistycznie.

Poza wątkiem poszukiwania dzieł sztuki, bo na jednym portrecie się nie skończyło, mamy teorię spiskową, terroryzm górski, ekologiczne gospodarstwo jednego z bohaterów, zawodowego zabójcę oraz amerykańskiego biznesmena prowadzącego fundację przyznającą nagrody literackie, finansującego biblioteki i programy propagujące czytelnictwo. Ten ostatni bardzo mi się podoba.
Atrakcji i pomysłów w książce jest wiele, między innymi więzienna wersja języka polskiego używana przez Lisę.

Niestety zabrakło książce ręki dobrego redaktora. Bo są tu powtórzenia tych samych informacji, a nawet cudowna przemiana makowca w sernik w trakcie jednej sceny. Jeśli komuś to nie przeszkadza to polecam.

Irena Brojek (Alodia1949) / Senior.pl

Zgłoś błąd lub uwagę do artykułu

Skomentuj artykuł:

Jesteś niezalogowany: zaloguj się / zarejestruj się

Wynik dodawania (tylko niezalogowani):

CZTERY + JEDEN =

Publikowane komentarze są prywatnymi opiniami użytkowników serwisu. Senior.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść opinii. Komentarze niezgodne z prawem i Regulaminem serwisu będą usuwane.

Artykuły promowane

REKLAMA

Najnowsze w dziale

Polecane na Facebooku

Najnowsze na forum

Warto zobaczyć

  • Uniwersytety Trzeciego Wieku
  • Pola Nadziei
  • Kosciol.pl
  • Aktywni 50+
  • Oferty pracy

  X   Strona korzysta z plików cookies w celu realizacji usług i zgodnie z Polityką Prywatności. Możesz określić warunki przechowywania lub dostępu do plików cookies w Twojej przeglądarce.   X