Na co dzień nie przyjaźnimy się ze śmiercią, nie chcemy oglądać wypadków, chorób, zmarłych… To wszystko zmienia się w chwili, kiedy odchodzą najbliżsi. Wtedy zaczynają się trudne rozmowy i decyzje. Bliscy przychodzą do prosektorium pełni bólu, żalu, w rozpaczy i z poczuciem straty. A balsamista?... Ma ich zrozumieć, opanować emocje, przyjąć na siebie pierwsze uderzenie. Zapytać, czy mama chciałaby trzymać w rękach książeczkę do nabożeństwa, jakiego koloru ma być szminka, jakie rajstopy, jakie uczesanie. Adam Ragiel pytany po co to robi, mówi: - 30, 40, 50, 60, 70, a zdarza się, że i 80 lat, i nagle jedna sekunda i nie ma człowieka. I co, nie mogę go zobaczyć, powiedzieć do ”widzenia”, nie mogę dotknąć? I w dodatku zakazuje mi tego zupełnie obca osoba, dla której nie jest to w ogóle istotne, która nic w tej sprawie nie czuje, nie ma żadnych emocji? Moim zdaniem to by było nie fair.
Tagi: balsamowanie zwłok, żałoba, umieranie, śmierć
Zastrzeżenia odpowiedzialności
Podziel się:
Komentarze mogą dodawać wyłącznie osoby zalogowane.
Jesteś niezalogowany:
zaloguj się /
zarejestruj się
Publikowane komentarze są prywatnymi opiniami użytkowników serwisu. Senior.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść opinii. Komentarze niezgodne z prawem i Regulaminem serwisu będą usuwane.