|
|
![]() |

Newsletter




Młyn i krzyż
Podziwiając obrazy w muzeum, zastanawiacie się czasem, kim są ludzie uwiecznieni na płótnie? Jak wyglądało ich życie? Czy byli szczęśliwi? Czemu są tacy smutni? Takie refleksje niewątpliwie miał Lech Majewski, podziwiając "Drogę krzyżową" Pietera Bruegla.
W filmie "Młyn i krzyż" reżyser postanowił pokazać losy postaci z obrazu. Przestawić ich historie, rozbudowując kolejne wątki i układając wszystko w przypominającą pajęczą sieć całość. Zresztą, sam - ustami Rutgera Hauera w roli Bruegla - opisuje tę wizję, wyjaśniając symbolikę, tłumacząc zależności.
Pomysł jest niewątpliwie ciekawy i trzeba przyznać, że reżyser zadał sobie wiele trudu byśmy poczuli się jak w XVI-wiecznej Flandrii. Stroje, zwyczaje, wnętrza - wszystko misternie dopracowane (realizacja trwała trzy lata). Do tego dochodzą technologie CGI i przestrzeń 3D. Miłośnicy malarstwa renesansowego tudzież filmowych eksperymentów bez mrugnięcia okiem dadzą się pochłonąć wizji Majewskiego. Do interesujących obrazków codzienności (świetnie pokazana praca w młynie) i scenek obyczajowych, dochodzą kwestie religijne, etyczne, polityczne, historyczne tworzące tło, a z czasem motyw przewodni dzieła.
- Wykonana praca może być porównana do tkania ogromnego cyfrowego gobelinu zbudowanego z wielowarstwowych perspektyw, zjawisk atmosferycznych i ludzi - tłumaczy twórca. Rzeczywiście, "Młyn i krzyż" to zbudowana z mnóstwa detali, złożona z szeregu małych opowieści gigantyczna impresja.
Joanna Moreno / megafon.pl
28-03-2011
Zgłoś błąd lub uwagę do artykułu
Zastrzeżenia odpowiedzialności
Podziel się:
SKOMENTUJ TEN ARTYKUŁ:
Jesteś niezalogowany: zaloguj się / zarejestruj się
Publikowane komentarze są prywatnymi opiniami użytkowników serwisu. Senior.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść opinii. Komentarze niezgodne z prawem i Regulaminem serwisu będą usuwane.
ARTYKULY PROMOWANE
REKLAMA












