Wzniosła muzyka i mnóstwo zbliżeń oczu , królewskie dekoracje, eleganckie kostiumy i kilka ogólnych widoczków Monako. Ładne, ale co z tego? Po produkcji, która opowiada o jednej z najbardziej barwnych postaci w historii kina i rodzin królewskich, naprawdę oczekiwałoby się więcej. Tym bardziej, że scenariusz trafił swego czasu na hollywoodzką czarną listę - świetnych pomysłów, które szukają finansowania. Tymczasem "Grace księżna Monako" nuży. To ani film o aktorce, ani o księżnej, ani o , ani o miłości, ani o rodzinie, ani o poświęceniu. Albo inaczej - każdy z tych tematów przewija się przez ekran (ze szczególnym naciskiem na konflikt: aktorskie marzenia kontra monarsze obowiązki i etykieta), ale na żaden reżyser Olivier Dahan ("Niczego nie żałuję - Edith Piaf") i scenarzysta Arash Amel nie mają do końca pomysłu. Chyba sądzili, że wystarczy zaangażować Kidman i powierzyć jej rolę Kelly, reszta "zrobi się sama". Niestety… Karolina Łukaszewicz / megafon.pl
Zgłoś błąd lub uwagę do artykułu
Zastrzeżenia odpowiedzialności
Podziel się:
Komentarze mogą dodawać wyłącznie osoby zalogowane.
Jesteś niezalogowany:
zaloguj się /
zarejestruj się
Publikowane komentarze są prywatnymi opiniami użytkowników serwisu. Senior.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść opinii. Komentarze niezgodne z prawem i Regulaminem serwisu będą usuwane.