|
|
![]() |

Newsletter




Polowanie na czarownice - średniowieczne rozczarowanie
Chwilę łudziłam się, że "Polowanie na czarownice" będzie fajnym filmem. W końcu reżyser, Dominic Sena, ma u mnie pewien kredyt zaufania. Poprawka. Miał.
Dla przypomnienia. Sena nakręcił obrazy "Kalifornia", "Kod dostępu" i "60 sekund". Może to nie arcydzieła, ale zmyślne kino sensacyjne, z humorem, wartką akcją, z ponętnymi dziewczynami. Przyjemna rozrywka. Pomyślałam więc, że może i z średniowiecznej opowieści o czarownicach Amerykanin wykrzesze coś ciekawego. Niestety. Akcja rozgrywa się w XIV wieku. Behmen (jak zawsze cierpiąco-walcząco-smętny Nicolas Cage), dotąd w rycerz w służbie Bogu, przestaje wierzyć w zasadność działania Kościoła. Po jednej z krucjat, ze swym kompanem Felsonem (błyskający szyderczym uśmiechem Ron Perlman), postanawiają opuścić armię. Ku ich zdumieniu, widzą swój kraj zrujnowany i wyludniony. W jednym z opactw dowiadują się, że za plagę, która dziesiątkuje wioski i miasta odpowiada pewna czarownica. By uniknąć kary za dezercję, zgadzają się zabrać ją do mnichów, którzy jako jedyni mogą zdjąć klątwę. Towarzyszy im kilku dzielnych druhów.
No i tak obserwujemy, jak idą mężni rycerze, cwaniaczek, ksiądz, cierpiący wdowiec i ministrant z posianym lekko wąsem. Idą i idą, czasem czarownica krzywo spojrzy, czasem wykaże się nadludzką siłą. Czasem wędrowcy muszą zmierzyć się dziwnymi wilkami, czasem wpadają do zbiorowej mogiły i jeszcze trzeba im przejść przez zbutwiały most. No, nuda straszna. Na dodatek wiemy, że średniowiecze to nieszczególnie urodziwy okres, pełno więc wrzodów, zgnilizny, brudu i bardzo dziwnych włosów Cage'a. I niby to fantasy, ale motywy nadprzyrodzone nie dość, że są mocno zmarginalizowane, to jeszcze banalne i wtórne, a na dodatek mało atrakcyjne pod względem realizacji (no, bieganie po sufitach i krążące złowieszcze ptaszyska są już bardzo passé). Sena kompletnie nie poradził sobie z tematem. Film ani nie trzyma w napięciu, ani nie zapewnia mistycznych refleksji. Czarownica jest zupełnie pozbawiona mrocznego magnetyzmu, a wątek religijny boleśnie uproszczony. Jedyne, co się powiodło to wprowadzenie humoru, głównie za sprawą ciętych ripost Rona Perlmana.
Joanna Moreno / megafon.pl
31-01-2011
Zgłoś błąd lub uwagę do artykułu
Zastrzeżenia odpowiedzialności
Podziel się:
SKOMENTUJ TEN ARTYKUŁ:
Jesteś niezalogowany: zaloguj się / zarejestruj się
Publikowane komentarze są prywatnymi opiniami użytkowników serwisu. Senior.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść opinii. Komentarze niezgodne z prawem i Regulaminem serwisu będą usuwane.
ARTYKULY PROMOWANE
REKLAMA












